Mamy coraz bardziej kolorowe i multimedialne życie. I dobrze. Bo żyć powinno się lepiej. Wszystkim. Przynajmniej według Tuska. Z pewnością do serca biorą sobie to programiści zasypujący ludzkość zrzeszoną np. na Facebooku, różnorakimi aplikacjami. Mniej lub bardziej potrzebnymi. Odzierających nas z tego, co bezcenne. Naszego czasu...
Od kilku lat korzystam z Facebooka i jak dotąd udało mi się skutecznie oprzeć różnego rodzaju aplikacjom. Mniej lub bardziej durnym, łamane przez potrzebnym. Korzystam tylko z jednej - WordPress, niezbędnej do tego, by to co smaruję w swoim blogu, pojawiało się znajomym na kanale Facebooka. I basta! Zauważyłem jednak ciekawą poprawność u moich realno-wirtualnych przyjaciół. Mianowicie, najpierw pakują się w jakąś aplikację - np. Mój kalendarz, a później dramatyzują na forum, że to zła, niedobra, paskudna, fałszywa, złodziejska aplikacja. Zabawne widowisko. Zwłaszcza wtedy, gdy wcześniej polecają ją innym poprzez serdeczny spam. Lub aplikacja sama siebie poleca, wszak tak stworzył ją zręczny programista. Nieważne. Ważne jest to, co robimy ze swoim czasem, ładując się w przeróżne "atrakcje". Po cholerę Wam te wszystkie aplikacje? Żyje się lepiej? Doprawdy? Maciek Bębenek, nasz naczelny, wypisał ostatnio na swoim wallu fajny elaborat w sprawie niecnych czynów, jakie na Facebooku wyprawia wspomniana aplikacja. Dał instrukcje jak ją usunąć i to, co może nam łajza ukraść z profilu. I tak czytam to, czytam, czytam... Zerkam na zegarek i zauważam, że straciłem pięć minut. Bo jakiś wariat w mniej lub bardziej słusznej sprawie wymyślił aplikację, którą infekuje cyberspołeczeństwo. Zachęcam do racjonalizowania swoich wyborów, które przekładają się na to, że zamiast tracić czas na gapienie się w monitor, możecie poświęcić ten czas na przeżycie czegoś ciekawszego. - No dobra, a co jest ciekawszego od Facebooka? - zapytał mnie złośliwie kolega z redakcji. - Choćby mój kot...
WOJCIECH ANDRZEJEWSKI
0 komentarze:
Prześlij komentarz