piątek, 7 października 2011

Zapal Jobsowi świeczkę...

E-mail z takim tematem przysłał do mnie przed trzecią nad ranem kolega z redakcji. E-mail podpisany był "Wysłane z iPada". Różnie ludzie przeżywają śmierć, lecz po koledze - przyznam szczerze - nie spodziewałbym się takich nastrojów. Kolega wysłał mi link do darmowej aplikacji, dzięki której jako użytkownik wkurzającego mnie iPada, mogę zmarłemu niedawno Jobsowi zapalić wirtualną świeczkę. Nie przepadałem za nim, ale szanowałem. Dlatego zapalę realną. Nie wirtualną. Być może jestem analogowy, lecz dobrze się w tym czuję i nie zamierzam iść za trendami, palić głupawe świeczki przez jakąś aplikację. Świeca to symbol. Zapalana przez żywego człowieka jest gestem. Czymś duchowym. Tak jak miłość, która nie może być wirtualna, jeśli ma mieć ludzki wymiar. Zapalę Steve'owi świeczkę. Na swoim biurku. W redakcji. Prawdziwą. (WA)

0 komentarze:

Prześlij komentarz